Blog > Komentarze do wpisu
zabijać, nie filmować?

W toku przygotowań do zaliczenia z prawa mediów, natchniona kwestią wolności wypowiedzi, zbłądziłam do Kroniki Wypadków Cenzorskich Indeksu 73 (bo była ciekawa i trochę nie na temat). Na wstępie zaatakowała mnie oczywiście odwiecznie problematyczna Kozyra i mimo, że to już setny raz, skłoniła do refleksji. A w zasadzie, jedno zdanie odnośnie "Piramidy zwierząt" mnie do niej skłoniło. Mianowicie, iż złożono "zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa z uzasadnieniem, że pokazywanie śmierci konia jest niehumanitarne i uwłacza jego godności, i że film może być lekcją instruktażową dla satanistów". Pomyślałam sobie, że to nagłupsza argumentacja, jaką w życiu słyszałam i że musiała być z góry skazana na porażkę.

piramida zwierzat

Katarzyna Kozyra, Piramida zwierząt, 1993

Żeby zapobiec przedwczesnym wybuchom oburzenia, zaznaczam, że jestem absolutnie przeciwna uśmiercaniu czy maltretowaniu zwierząt w imię Sztuki. "Artysta" głodzący psa w galerii czy inny "Artysta" pławiący w akwarium chomiki po to, żeby uzmysłowić nam prawdę o kondycji ludzkiej, wykraczają dla mnie poza - i tak już mgliste - granice działalności twórczej. Z tej prostej przyczyny, że chomika guzik obchodzi kondycja ludzka i chomik nie ma potrzeby ekspresji poprzez Sztukę. Chomika obchodzi tylko kondycja chomicza, a psa psia, i to one zostają przez te pseudo-artystyczne działania pogwałcone. Że Sztuka wymaga poświęceń, mogłabym się nawet zgodzić, ale co to za poświęcenie, poświęcić kogoś innego?

piramida zwierzat

Katarzyna Kozyra, Piramida zwierząt, 1993

Wracając do zawiadomienia, wygląda na to, że śmierć konia jest ok dopóki się jej nie filmuje. Że niehumanitarne nie jest samo zabijanie, a jedynie epatowanie obrazem jego przebiegu. Jak długo zabija się za zamkniętymi drzwiami, z dala od wrażliwych spojrzeń publiki, tak długo niczyja godność nie jest narażona na szwank. To o kogo tu właściwie chodzi? O konia czy o nas? Czy oburzenie nie wynika często bardziej z faktu, że pokazuje się nam coś, czego nie chcemy oglądać i o czym nie chcielibyśmy myśleć, niż z samego przekonania, że to coś jest moralnie złe? Sposób w jaki zginął koń Kozyry nie różni się przecież niczym od sposobu w jaki każdego dnia uśmiercanych jest tysiące zwierząt w celach przemysłowych. Sfilmowanie tego procesu nie uczyniło go bardziej okrutnym, bardziej bolesnym dla konia, bardziej niehumanitarnym. Jak napisała Kozyra w tekście swojej pracy: "W pierwszym etapie widoczne są jeszcze drgające mięśnie konia, a następnie widoczne są już tylko fragmenty mięsa, które wyglądają dość znajomo i do widoku których ludzie są przyzwyczajeni, wystarczy spojrzeć na haki w sklepie rzeźniczym".

piramida zwierzat

Katarzyna Kozyra, Piramida zwierząt, 1993

A jednak nie lubimy, by nam przypominano, że mięso nie rośnie w foliowych opakowaniach.

poniedziałek, 01 marca 2010, heizez

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: abakan, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/03 21:30:57
nie zaglądałem, a tutaj słuszne słowa padają ;)
-
Gość: Dorota, 188.33.97.*
2010/03/13 15:31:05
Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Podlinkuję ten wpis na moim blogu.
Wszystkich zainteresowanych podobnymi tematami zachęcam do lektury nowego "Artmixa", który ukaże się lada dzień: www.obieg.pl/artmix, a także na mój blog Nie-zła sztuka: www.niezla-sztuka.blogspot.com/

Myślę, że obrońcy praw zwierząt często wiedzą, że coś jest złe (i mają rację), ale nie umieją tego odpowiednio uzasadnić. Ja sama od początku wiedziałam, ze zabijanie zwierząt dla sztuki (z resztą nie tylko dla sztuki!) jest złe, ale sformułowanie odpowiedniego uzasadnienia trochę mi zajęło. A to jednak dużo daje - zastanowienie się DLACZEGO uważam to, co uważam. I również takiego zastanawiania się życzę artystom, kuratorom i krytykom, którzy nie widzą nic złego w zabijaniu zwierząt dla sztuki.

Gdy zobaczyłam słowo "filmować" w tytule wpisu w pierwszym odruchu pomyślałam, że chodzi o wykorzystywanie zwierząt do filmów. Mało kto wie, że na przykład nasz wielki(?) Wajda zrzucił konia ze skały, by nakręcić scenę do filmu. Jeden węgierski reżyser natomiast utopił kociątko w wannie... A Polański... Czy przypadkiem nie jest tak, że ludzie ci mają fory, bo są "wielkimi twórcami"?
-
2010/03/14 09:21:37
Prawdą jest, że tzw. "Wielkim Twórcom" wolno więcej, bo w powszechnym przekonaniu działają w imię wyższych idei. Mało kto, jednak zastanowił się kiedyś i potrafi zdefiniować, co to właściwie jest ta "Wyższa Idea Sztuki" (a tym bardziej, co do niej koniowi lub kotu?).
Mam wrażenie, że spośród wszystkich dziedzin sztuki, zwłaszcza historia filmu właśnie stanowi jedno długie pasmo maltretowania zwierząt w różnych ujęciach. O początkach filmu, aż strach myśleć w odniesieniu do tej kwestii. W dzisiejszych czasach natomiast myśleć przestaliśmy, bo wszystkie makabryczne sceny tłumaczymy sobie efektami specjalnymi lub animacją komputerową (a kto by się bawił w animcję, skoro szybciej, taniej i bardziej naturalistycznie jest po prostu zepchnąć konia w przepaść, nie?)
-
2010/03/14 09:32:24
A wracając do tematów "okołokozyrowych", tak mi jeszcze przyszło do głowy, że np. taka Piccinini, której prace w założeniu mają być refleksją nad relacjami międzygatunkowymi, zamawiając skórzane legowiska dla swoich transgenicznych stworzeń, robi w zasadzie to samo, co zrobiła Kozyra - zleca zabicie zwierząt w celu wykonania dzieła sztuki. Ciekawe, jak by zostały odebrane prace Piccinini, gdyby autorka dołączyła do każdej film z uboju cieląt i garbowania ich skór?