Blog > Komentarze do wpisu
rowerem i strzelbą

Na fali wakacyjnego nastroju, ale także kilkumisięcznej już fascynacji, wywołanej zobaczoną przez przypadek tablicą pamiątkową na dworcu głównym w Poznaniu, sięgnęłam po "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd" Kazimierza Nowaka.

Dla niezorientowanych (do których sama nie należę dopiero od niedawna) Poznaniak Kazimierz Nowak w latach 1931-36, jako pierwszy człowiek na świecie, przebył kontynent afrykański w tę i na zad rowerem tudzież pieszo, konno, czółnem lub na wielbłądzie, w każdym razie bez użycia samochodu. Jego wyprawa nie otrzymała żadnego wsparcia organizacyjnego czy finansowego (poza wysyłanymi do Afryki dętkami Stomilu) i została zupełnie niemal zapomniana. Szczęściem, Nowak rasowym dziennikarzem będąc, przywiózł ze sobą do kraju tysiące zdjęć i stosy zapisków, z których to kilka lat temu złożono wspomniany wolumin. Promocją książki zajął się sam Kapuściński, opiewając szczerość i trafność perspektywy samotnego podróżnika-obserwatora-włóczęgi oraz krytyczny obraz kolonialnej Afryki, jakiego dotąd nie znaliśmy.

nowak

Muszę jednak powiedzieć, że moje podniecenie całą sprawą, swój szczytowy punkt miało w momencie otrzymania przesyłki z książką, a potem z każdą kolejną stroną i rozdziałem stygło, przeradzając się pod koniec w antypatię do samego autora-bohatera wyprawy i książki zarazem.

Przede wszystkim trudno ten rzeczywisty "obraz Afryki" wyłuskać spośród kwieciście lirycznych opisów przyrody i stanów emocjonalnych Kazimierza, które to opisy z czasem ewoluują w peany samouwielbienia dla niezłomności woli, hartu ducha i ogólnej zajebistości osoby Nowaka.

Po drugie nowakowa krytyka polityki kolonialnej wydaje się wynikać głównie z niechęci do uiszczania podatków, ceł i opłat administracyjnych, które przecież w "cywilizowanej" Europie nie podlegają dyskusji, w Afryce zaś stają się gwałtem na wszelkiej przyzwoitości. Podobnie ambiwalentny stosunek podróżnik wykazuje zresztą wobec wyzysku miejscowej ludności, który to proceder uważa za jednoznacznie zły i karygodny w wykonaniu zaborczych państw kolonialnych, podczas gdy staje się on absolutnie usprawiedliwiony (a nawet w ogóle nie kwalifikujący się jako wyzysk), kiedy grożąc bronią, wymusza w wioskach żywność i wodę oraz nieodpłatną pracę tragarską.

Ponadto, wrażliwy na krzywdę tak ludzi, jak i innych stworzeń, Nowak ubolewa nad drastycznie malejącą liczbą wolno hasających po sawannach zwierząt afrykańskich i potępia bezmyślnie dokonowane przez białych myśliwych rzezie, sam jednak z wielką chęcią sięga po strzelbę, ilekroć coś poruszy się w zasięgu wzroku, po czym dumnie fotografuje się ze zwłokami wszystkich niemal występujących w Afryce gatunków.

Wreszcie rażący jest brak kompetencji antropologicznej "badacza" i jego stosunek do opisywanej ludności. Każdy czarnoskóry człowiek jest dla niego po prostu "Murzynem", bez względu na pochodzenie i przynależność etniczną. Każdy "Murzyn" jest z natury leniwy (nawet ten strugający Nowakowi łódkę i ten reperujący mu rower), głupi (bo za swoją pensję kupuje plastikową biżuterię zamiast założyć sobie lokatę w banku) i żarłoczny (bo odmawia ciężkiej, wielodniowej pracy za głodową rację żywnościową), a jego japońskiej produkcji ubrania są tandentne i nigdy nie prane. Wszystkie niepowodzenia mieszkańców Afryki są przy tym spowodowane ich ciemnotą, pogaństwem i wrodzoną nienawiścią do pracy (podobnie zresztą, według Nowaka, nienawidzą pracy wszyscy muzułmanie).

Generalnie, o ile sama pionierska, jak by nie patrzeć, wyprawa Kazimierza Nowaka zdecydowanie nie powinna była czekać na rozgłos przeszło 70 lat, o tyle wiele z entuzjazmu wobec tego niecodziennego wyczynu bezpowrotnie pryska po lekturze książki, której obiektywizm i kulturoznawcza naukowość dorównują niemal "W pustyni i w puszczy".

nowak

poniedziałek, 28 czerwca 2010, heizez

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
latajacy_talerz
2010/06/29 12:48:18
Wbrew pozorom zainteresowała mnie ta książka. Dzięki.
-
2010/06/29 18:38:09
Ona jest interesująca, choćby z tego powodu, że opisuje niebywałe osiągnięcie polskiego podróżnika, o którym powinno być głośno na cały świat. Ja się chyba po prostu nastawiłam na trochę inną perspektywę.
-
latajacy_talerz
2010/06/29 22:35:11
Czasem tak jest. A potem trudno wyrzucić z siebie tę "inną perspektywę".
Btw. dzięki Twojej odpowiedzi wiem jak zabrać się do "recenzji" Proroka :D
Btw2. książka już leży za mna :D
-
2010/07/10 22:42:54
www.youtube.com/watch?v=PBP57yI-jmY