Blog > Komentarze do wpisu
życie na szali... petriego

W Polsce na tapecie in vitro. Jedni będą głosować zgodnie ze swoim sumieniem, drudzy będą orzekać, czy sumienie to jest właściwe i w razie czego ekskomunikować. Ci sami, co nie tak dawno czuli się absolutnie nieuprawnieni do ingerencji w politykę w sprawie krzyża, teraz okazują się jak najbardziej kompetentni, a nawet zobowiązani do forsowania swojego absurdalnego stanowiska w sprawie, która w najmniejszym stopniu nie powinna być przedmiotem ich zainteresowania.

W szerokim świecie podobne klimaty. Kościół się obraził za Nobla dla twórcy in vitro, uważając go za kogoś w typie masowego mordercy, mimo, że dzięki niemu na świat przyszło jakieś cztery miliony dzieci, które w innym wypadku nigdy nie miałyby szansy się urodzić. Powód? Kościół jest za ŻYCIEM.

jesus and mo

Mówiąc "za życiem" mamy oczywiście na myśli życie ludzkie, bo życie tylko jednego gatunku kościół katolicki uznaje za warte uwagi i ochrony. Pokrętne, natomiast, rozumienie tego, co życiem takim (ludzkim) jest, a co nie jest, opiera na abstrakcyjnym "argumencie duszy". Człowiek jest człowiekiem od chwili poczęcia, bo w tymże właśnie doniosłym momencie Pan Bóg wszczepia mu duszę. Argumentacja kompletna i nie do obalenia. Amen.

Tak się zastanawiam, czy w swojej pseudonaukowej dociekliwości poznawczej na temat poczęcia kościelni scholastycy zdają sobie sprawę, że ponad 50% ciąży kończy się tzw. mikroporonieniem, czyli wydaleniem zapłodnionej komórki jajowej (wraz z duszą?) w czasie menstruacji, zanim kobieta w ogóle zacznie sobie zdawać sprawę, iż oto nosi w łonie życie poczęte. Zbitek wydalonych z organizmu komórek (dziecko?) ma wtedy około dwóch tygodni, a więc jest znacznie starszy i bardziej rozwinięty, niż kilkudniowa zygota, którą umieszcza się w macicy w procesie zapłodnienia in vitro. Dlaczego w takim razie kościół nie optuje za comiesięcznym kolekcjonowaniem zużytych tamponów i podpasek w celu wyprawienia im katolickiego pogrzebu? Przecież według jego nauki, potencjalnie - i to aż w połowie przypadków - znajduje się w nich martwa istota ludzka i jej skazana na wieczne błąkanie się po przedpieklu, nieochrzczona dusza. Dlaczego nie chrzci się i nie grzebie w obrządku katolickim nawet kilkumiesięcznych poronionych płodów?

Doskonale wpisuje się w tę dyskusję o potencji bycia człowiekiem i posiadania duszy (choć nie dotyczy bezpośrednio in vitro, a badań na komórkach macierzystych), poniższe wystąpienie Sama Harrisa, któremu ustawicznie grozi się nie tylko banalną ekskomuniką, ale również śmiercią. Wszystko w obronie życia oczywiście!

sobota, 23 października 2010, heizez

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: D., 46.113.135.*
2010/12/29 00:10:38
Ha, dobrze napisane! :)
-
2010/12/29 14:56:03
Dziękuję ;)